sobota, 3 października 2009

Między snem a przebudzeniem Zwischen Traum und Erwachen - Folwark Łomnica

Zwischen Traum und Erwachen – der Gutshof von Lomnitz



Im Frühjahr 2006 bot sich Ellen Röhner und Jacek Jaśko erstmals die Möglichkeit, die Gebäude des historischen Gutshofs von Lomnitz zu betreten. Abbröckelnder Putz, Meter hoher Staub und Schutt, Spinnweben so groß wie Wagenräder - was bei vielen blankes Entsetzen auslöst, animierte die beiden dazu, eine Gruppe von Fotografen nach Lomnitz zu holen, um diesen Zustand für die Nachwelt zu dokumentieren. „Dieses Stadium des beinahe gestorben seins wird es hier nie wieder geben und schon in wenigen Jahren wird sind das niemand mehr vorstellen können“, sagte Jacek Jaśko. Und so kamen schon im Mai 2006 sieben Fotografinnen und Fotografen zusammen, um ausgerüstet mit den ihnen jeweils angemessenen erscheinenden Apparaturen die letzten Momente des Schlafes des Gutshofes vor dem unvermeidlichen Erwachen einzufangen. Mit Digital-, Spiegelreflex- und historischen Plattenkameras suchten die sieben einen ganzen Tag nach „ihrem“ Bild in den Gemäuern. Es entstanden einige Hundert Aufnahmen, von denen eine Auswahl nun, nach der Restaurierung des Gutshofs, hier im historischen Speicher gezeigt wird.
Urlike Treziak


Fotografien von Marek Dziedzic, Jacek Jaśko, Tomek Mielech, Ellen Röhner, Urlike Treziak

Ein Projekt des Vereins zur Pflege schlesischer Kunst und Kultur e.V. und des Dom Spotkań Kopaniec.

Dienstag bis Sonntag 11:00 bis 18:00 Uhr




Między snem a przebudzeniem – Folwark Łomnica



Wiosną 2006 Ellen Röhner i Jacek Jaśko po raz pierwszy mogli wejść do budynków folwarcznych. Spadający tynk, pokłady kurzu i gruzu, pajęczyny jak młyńskie koła – to, co zwykle odstrasza ludzi – sprowokowało oboje do zaproszenia tam grupy fotografów, by dla przyszłych pokoleń udokumentować to co zastane. „Ten stan prawie przed śmiercią już nigdy się nie powtórzy i wkrótce nikt nie będzie pamiętał jak było“, mówił Jacek Jaśko.

Już w maju tego samego roku siedmioro fotografów spotkało się, aby z wybranym do tego celu fotograficznym ekwipunkiem, utrwalić ostanie chwile snu folwarku przed nieuniknionym przebudzeniem. Ze cyfrowymi i klasycznymi kamerami wielkoformatowymi szukali przez cały dzień „swoich“ obrazów w historycznych zabudowaniach. Powstało wtedy kilkaset fotografii z których część pokazujemy spichlerzu odrestaurowanego folwarku.


Autorzy fotografii: Marek Dziedzic, Jacek Jaśko, Tomek Mielech, Ellen Röhner, Urlike Treziak

Projekt Stowarzyszenia Pielęgnacji Kultury i Sztuki Śląskiej i Domu Spotkań Kopaniec

Wystawa czynna od wtorku do niedzieli w godzinach od 11:00 do 17:00

poniedziałek, 21 września 2009

Budowa Kapliczki w Przesiece

Wiadomość ze zdjęciami

Wędruję pustoszejącymi ulicami Jelonki w stronę galerii Pod Brązowym Jeleniem, jest piątek przed 17.00 Jest wilgotno, siąpi... niskie chmury nad miastem pozbywają się nadmiaru wilgoci.

Tuż przy starej poczcie pod czerniejącym murem stoi motocykl... piękny, chromowany, miejscami różowy... bak i błotniki takie właśnie. Czarna, skórzana kanapa z kropelkami mgły, a może deszczu osiadającym na niej.



Wykonuję kilkanaście zdjęć i mam dziwne poczucie zażenowania... przecież idę na wernisaż, na otwarcie wystawy zdjęć wykonanych przez Janusza Jaremena a to On właśnie uwiecznił na swoich fotografiach wspaniałych facetów na wspaniałych motorach.

Może nie powinienem wykonać tych zdjęć, zapomnieć o nich, nie dzielić się tym co mnie w nich urzeka... co mnie urzekło w tym motocyklu świecącym na tle smutnego muru... może... ale zdjęcia powstały. Oglądając zdjęcia na wystawie wiem, co tak mocno zuoczyło Janusza...



Jelenia Góra 11.09.2009 tekst i zdjęcia: Adam Bończa-Pióro

środa, 2 września 2009

Wernisaż u Jacka, czyli pożegnanie lata


"Pożegnanie lata"

Ostatnie dni sierpnia, ciepłe i słoneczne, z podmuchami chłod
niejszego wiatru od gór, z porankami lekko zamglonymi, czerwonymi wschodami słońca pachnącymi już nadchodzącą jesienią.
W sobie nadal noszę ciepło i radość lata i z takim u
czuciem wędruję dobrze znanymi, cichymi już ścieżkami, wśród pól i łąk gór Izerskich, falujących wysoką ugrową trawą.
Odwiedzam miejsca i ludzi, znajomych, którzy postanowili porzucić miasta, i osiedli w górach wśród szumiących lasów, pachnących łąk. Chro
miec, Kwieciszowice, Popielówek, o którym nikt prawie nie słyszał, Antoniów-Boża Góra i na koniec Kopaniec. Kopaniec 115.
Właśnie w Kopańcu na wielkiej, jeszcze zielonej łące z kamiennym kręgiem i ogniem palącym się wśród kamieni, wyznaczyl
i sobie spotkanie w galerii pod chmurką, filii Galerii Domowej, ludzie związani z tymi łagodnie pofalowanymi górami. Niemcy, Holendrzy i Polacy, tu pracujący, tworzący swój nowy świat, zintegrowani, zaprzyjaźnieni, dalecy od polityki i wszechobecnych waśni...


Na ścianach domku gospodarczego, na starym garbusie, dre
wnianych drzwiach domu i płotach zawisły wykonane przez tych ludzi zdjęcia rodzinne, pamiątki dokumentujące codzienne wydarzenia i te nieco ważniejsze, pierwszy dzień szkoły, spotkania towarzyskie, otwarcia wystaw na Płocie Sołtysa. Dokumenty czasu, który przemija, płynie, i nie wraca. Papierowe obrazy zatrzymują czas, pozwalają powrócić wspomnieniom, ponownie wzruszają przywołując radosne chwile.

Z zastawionego stoły, na którym pojawiły się smakowite wyroby, porywasz coś "niemieckiego", czy "holenderskiego" i mieszając smaki wracasz do oglądania zdjęć. Swobodnie, naturalnie toczą się rozmowy, powstają plany na czas najbliższy, na czas nadchodzącej jesieni i zimy. Zachodzące słońce, dogasający ogień dają znak - nadchodzi czas powrotu do domu... lecz nikt nie wstaje, nikt nie opuszcza tego miejsca, nikt nie mam ochoty na zakończenie spotkania... dorzucone do ognia drewno rozbłyska nowym płomieniem.

Adam Bończa-Pióro
Kopaniec 115 - 30 sierpnia - 2009